Pielgrzymka na Jasną Górę

I to już piętnasty raz pielgrzymowaliśmy na Jasną Górę. W tym roku było nas 44 osoby na czele z ks. Proboszczem. Wyruszyliśmy w poniedziałek 28.06 o godzinie 800, pierwszym naszym celem był Boronów, gdzie mogliśmy nabrać sił na następny dzień pielgrzymowania. Droga mijała bardzo szybko, mimo, że upał dawał nam popalić, w czasie drogi śpiewaliśmy, modliliśmy się, a także był czas na rozmowy z drugim człowiekiem (który na czas pielgrzymki stawał się bratem i siostrą :-)).


Następny dzień (29.06) rozpoczęliśmy Mszą Świętą, a o godzinie 9 ruszyliśmy w drogę. W tym roku czas Mszy Św., wieczornych wspólnych spotkań oraz nawet drogi umilał nam zespół muzyczny (skrzypce – Lucyna Sarnicka, akordeon – Krzysztof Sarnicki, gitara – Justyna Pietrzak, flet/wokal – Adam Czempik, wokal – cała pielgrzymka :-) ). Na Jasną Górę dotarliśmy ok. godziny 16.30, gdzie od razu poszliśmy się przywitać z Panią Jasnogórską. Chwila wchodzenia do Kaplicy Cudownego Obrazu przynosi wiele wzruszeń, w tym momencie nieważne jest zmęczenie czy nawet ból, ale najważniejsze jest to, że się udało, niektórym po raz pierwszy, a niektórym już kolejny raz dojść na Jasną Górę i oddać to z czym pielgrzymowaliśmy w ręce naszej Matki.


Nocleg mieliśmy przygotowany na „Halach Noclegowych”, resztę dnia już każdy mógł spędzić według własnego uznania, oczywiście o 21 spotkaliśmy się na Apelu Jasnogórskim przed którego rozpoczęciem mogliśmy usłyszeć naszą Skrzypaczkę grającą „Ave Maryja”, było to wydarzenie, którego tak naprawdę nie da się opisać.


W środę (30.06) odbyła się w Kaplicy Cudownego Obrazu Msza Św. w której uczestniczyli pielgrzymi piesi i dojezdni autokarem oraz własnymi środkami transportu (samochodami i rowerami), po Mszy Św. odbyła się wspólna Droga Krzyżowa na wałach, po niej każdy spędził resztę dnia według własnego uznania, tego dnia po Apelu można było zostać na czuwaniu całonocnym.


W czwartek (01.07) wracaliśmy już do domu, oczywiście pieszo. Dzień rozpoczęliśmy Mszą Św. w czasie której mogliśmy z naszym zespołem zagrać dla Maryi, niesamowite to było dla nas przeżycie, które nas naładowało taką energią, że bez problemu mogliśmy ruszyć w dalszą drogę. Droga powrotna wyglądała mniej więcej tak samo jak w stronę Częstochowy, różniła się ona tylko pobytem w Boronowie, tam na pieszych uczestników czekała niespodzianka, której nie będę zdradzać, ponieważ to trzeba samemu przeżyć. W piątek (02.07) ok. godziny 17.45 dotarliśmy do Lasowic, gdzie zostaliśmy przywitani przez parafian.


Dziękuję Bogu za ten czas pielgrzymki oraz za ludzi z którymi mogłam pielgrzymować. CHWAŁA PANU!!

Justyna Pietrzak